Zamknij

Czy w gminie Dopiewo mamy jeszcze średniowiecze?

20:57, 20.05.2021 |
Skomentuj
REKLAMA

XXVIII Sesja Rady Gminy Dopiewo, 26 kwietnia 2021 roku (2)

Czy w gminie Dopiewo mamy jeszcze średniowiecze?

Postanowiłam kontynuować analizę przebiegu ostatniej sesji Rady Gminy Dopiewo. Pomijam jednak kolejne 50 minut i skupię się na części, dotyczącej zmian w budżecie gminy oraz końcowych wnioskach i uwagach.

Materiał: Obserwatorka I (Pierwsza)blogdopiewo.blogspot.com

Przy zmianach w budżecie po raz kolejny ujawnił się „beton umysłowy” większości radnych. Dotyczy on m.in. spraw związanych z dofinansowaniem instalacji ogniw fotowoltaicznych na terenie gminy. Rada Gminy stosowną uchwałą zrezygnowała z dofinansowania (w kwocie 250 tys. złotych) budowy takich urządzeń na obiektach prywatnych, wychodząc z założenia, że wystarczą środki zewnętrzne. Ograniczyła się tym samym do dofinansowywania wymiany pieców. Wymienioną wyżej kwotę postanowiono przeznaczyć na inne cele, nie podając nic konkretnego. W związku z powyższym radny Klemens Krzywosądzki złożył wniosek, aby kwotę tę przeznaczyć na instalację paneli fotowoltaicznych na budynkach użyteczności publicznej, których na terenie gminy jest całkiem sporo – szkoły, budynek Urzędu Gminy, biblioteka w Dopiewie, hala GOSiR itp.Do większości radnych jednak nie dociera fakt, że fotowoltaika jest to koniecznością dzi-siejszych czasów. Najwidoczniej żyją jeszcze w innej epoce. Większością głosów wniosek został odrzucony, chociaż trzech radnych z klubu zmarłego wójta Adriana Napierały zdobyło się na heroizm i wstrzymało od głosu.

Naprawdę, można pogratulować niezwykłej odwagi. Wyjątkową schadenfreude wykazał się przewodniczący RG Leszek Nowaczyk, który „z przykrością stwierdził, iż wniosek radnego Klemensa Krzywosądzkiego został odrzucony”. Sam również głosował za jego odrzuceniem. Przy okazji zastanawiają mnie roszady wprowadzane w wydatkach majątkowych. Nie wiem, czy wynika to z przepisów, czy też ma to inny cel? Wydatki planowane na niektóre inwestycje są rozbijane na kilka części. Kwota 1,5 mln złotych, przeznaczona na budowę kanalizacji sanitarnej i sieci wodociągowej w Palędziu i Dopiewcu, została rozbita na trzy odrębne pozycje. Podobnie jest z doposażeniem placów zabaw na terenie gminy. Można zrozumieć, że każda inwestycja będzie realizowana odrębnie.Nie rozumiem jednak sensu rozbicia kwo-ty 250 tys. złotych, przeznaczonej na budowę ciągu pieszego na plaży w Zborowie. Nota bene komu i czemu ta inwestycja ma służyć? Otóż zadanie to również zostało podzielone na trzy części. Czyżby utwardzenie miało być wykonywane po kawałku i każda jego część będzie finansowana osobno? Przejdźmy teraz do wolnych głosów i wniosków.

Pierwszym, który zadawał pytania, był radny Klemens Krzywosądzki. Pytał m.in. o słynne już dwie działki w Skórzewie, nr ewid. 1009/3 i 1009/4, przy ul. Poznańskiej, dla których Urząd Gminy wydal warunki zabudowy. Pytał również o to, dlaczego w związku z tym nie wywołano planu zagospodarowania, ponieważ wydane warunki zabudowy są zupełnie odmienne od przeznaczenia tego terenu w Studium Gminy. Kierownik ref. planowania przestrzennego Remigiusz Hemmerling, z właściwą sobie butą, odpowiedział, że nie było podstaw do odmowy wydania warunków zabudowy, a o opracowanie planu przecież nikt nie wnioskował. Przyznam, że urzędnik ten zachowuje się coraz bardziej bezczelnie i arogancko.Po pierwsze, zgodnie z art. 3 ust. 1 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, „Kształtowanie i prowadzenie polityki przestrzennej na terenie gminy, w tym uchwalanie studium uwarunkowań i kierunków za-gospodarowania przestrzennego gminy oraz miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, z wyjątkiem morskich wód wewnętrznych, morza terytorialnego i wyłącznej strefy ekonomicznej oraz terenów zamkniętych, należy do zadań własnych gminy”. Zatem to samorząd podejmuje decyzje, gdzie i z jakiego powodu należy przystąpić do opracowania planu zagospodarowania. Jednym z głównych kryteriów powinna być analiza planowanych przez inwestorów zamierzeń, pod kątem zgodności ze Studium Gminy. W tym wypadku wydane warunki zabudowy całkowicie odbiegają od ustaleń Studium Gminy. W takiej sytuacji to urzędnicy powinni po-informować władze gminy, w tym Radę Gminy, o złożonych wnioskach, a Rada Gminy powinna natychmiast decydować, czy przystąpić do opracowania planu. Jest to tym bardziej uzasadnione, gdyż w ostatnich 6 latach Urząd Gminy konsekwentnie odmawia Radnym dostępu do informacji dotyczącej wydanych decyzji o warunkach za-budowy. W omawianej sytuacji Rada Gminy nie została powiadomiona i jeżeli na w/w działkach powstaną obiekty kolidujące z istniejącą zabudową, ewentualnie powodujące uciążliwości dla otoczenia, pełna odpowiedzialność spada na urzędników oraz osobę podpisującą decyzję administracyjną. Opisana wyżej sytuacja potwierdza moje podejrzenia, że w Urzędzie Gminy dzieją się rzeczy coraz bardziej niepokojące, tym bardziej że obecnie nie ma nad nim praktycznie żadnej kontroli. Pełniący obowiązki wójta Zbyszko Górny stracił całkowicie moje zaufanie jako kierownik jednostki. Radna Mariola Walich poruszyła sprawę, która mnie w ostatnim czasie zbulwersowała. Chodzi o degradowanie się gruntów o wysokiej klasie bonitacyjnej, na przekształcenie których zgodę musi wydać Minister Rolnictwa, a które równocześnie są w kręgu zainteresowania różnej maści inwestorów, najczęściej deweloperów. Do przypadku w Skórzewie, omówionego przeze mnie w powyższym tekście, odniósł się kierownik ref. planowania Remigiusz Hemmerling. Przyznam, że jego wyjaśnienia były wyjątkowo mętne i niepoparte żadnymi dowodami. Stwierdził, że ponoć kiedyś nieruchomość w sąsiedztwie os. Przyjaznego miała IV klasę bonitacyjną, później z niezrozumiałych względów podniesiono ją do III klasy, a następnie ponownie obniżono do klasy IV. Prawie 20 lat temu grun-ty miały III klasę bonitacyjną i nikt tego faktu, przede wszystkim właściciel ziemi, nie kwestionował. Dziwnym jest więc, że po tylu latach mogły pojawić się wątpliwości. W tej sytuacji podtrzymuję swoje stanowisko, że głównym powodem zmiany klasy bonitacyjnej było zainteresowanie tym gruntem dewelopera. W podobny sposób R. Hemmerling wyjaśnił sytuację w Więckowicach przy drodze wojewódzkiej 307. Tym samym potwierdził moje podejrzenia, że i tam zmieniono klasę bonitacyjną znacznego obszaru. Jak widać, zmiana klasy bonitacyjnej następuje wyłącznie w przypadku dużych obszarów, dla których Minister Rolnictwa może nie wydać zgody na odrolnienie. Drugim argumentem wskazującym na pewien udział władz gminy jest fakt, że już od dłuższego czasu mieszkańcy gminy wnioskują o ograniczenie ekspansji zabudowy mieszkaniowej. Przykładem może być petycja w sprawie zabudowy terenów po północnej stronie ul. ks. S. Kozierowskiego w Skórzewie w ub. roku. Jak widać, urzędnicy są głusi na te apele i wnioski, i forsują za wszelką cenę oczekiwania deweloperów. I żadne mętne wyjaśnienia Remigiusza Hemmerlinga mnie nie przekonają. W czasie wolnych głosów i wniosków niektórzy z radnych, którzy głosowali przeciwko budowie paneli fotowoltaicznych na obiektach publicznych, chyba uznali, że ich sprzeciw może zostać źle odebrany przez społeczeństwo. Radni Piotr Dziembowski i Wojciech Dorna starali się udowodnić, że temat jest otwarty w przypadku pojawienia się dofinansowania z zewnątrz, wtedy z pewnością zostanie podjęty. Wojciech Dorna dodał przy tym, że obecnie bez dofinansowania byłoby to marnotrawstwo środków gminnych. Stwierdzenie to zalatuje mi trochę hipokryzją. Mogę w każdej chwili wymienić całą listę wydatków, które były marnotrawstwem środków publicznych, a w/w radni jakoś nie protestowali. Co więcej, niejednokrotnie nawet jednogłośnie RG je zatwierdzała, mimo iż nie było dla nich dofinansowania zewnętrznego. Takim świeżym przykładem, żeby nie być gołosłowną, była przebudowa, za 1,5 mln złotych, ul. Pasjonatów w Zakrzewie i Dąbrowie, stanowiąca dojazd do bazy DHL.W budżecie na 2021 rok również takie pozycje się znajdują. Dlatego stwierdzenie radnego Jana Bąka, że włodarze „oglądają każdą złotówkę 2 razy” można uznać za żart na prima aprilis! Niewykluczone, iż niechęć do fotowoltaiki wśród radnych wójta Adriana Napierały jest spowodowana faktem, iż kontrkandydat Pawła Przepióry, Pan Paweł Bączyk zajmuje się tym tematem zawodowo. Najbardziej rozbawił mnie radny Justin Nnorom, który usprawiedliwiając odrzucenie wniosku radnego Klemensa Krzywosądzkiego, stwierdził, iż fotowoltaika jest nowością. Zamiast tego proponuje skupienie się na budowie kanalizacji w całej gminie. Informuję radnego, że pierwszy panel fotowoltaiczny zbudowano w 1954, a więc prawie 70 lat temu. Trudno to nazwać nowością. Natomiast co do kanalizowania gminy gdyby nie zaspokajanie roszczeń wybranych mieszkańców w okresie ostatnich 6 lat, to skanalizowanie nieruchomości byłoby znacznie bardziej zaawansowane. Przykładem może być wydłużenie rurociągu odprowadzającego ścieki z Więckowic z kilku do kilkunastu kilometrów, jak i podłączanie do kanalizacji ul. Starowiejskiej w Gołuskach.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%